13. piątek @ 2009-12-14 00:16
i jak tu się nie zgodzić, że tego dnia nic a nic nie chce iść po waszej myśli.
zosia-samosia-wszystko-wiedząca miała rację. nie warto zadawać pytań i szukać odpowiedzi. niewiedza w określonych sytuacjach zdaje swój egzamin. nie chciała dziś tego przeczytać ani wiedzieć, ani dziś ani kiedykolwiek później. sama się o to prosiła. spytała jak to miała w zwyczaju. przecież zawsze pyta gdy czegoś nie wiem, nie rozumie lub chce się upewnić. straciła motywacje i celowość. celowo? przecież chciała, by wybór stał się prostszy a sytuacja klarowna. ma to czego chciała. czemu nie jest zadowolona?
i znów nie tędy droga. wróć na swoją trajektorię i nie zmieniał kierunków, chyba, że tak jak w tym wypadku odbijesz się bezboleśnie choć z rozczarowanie od przeszkody. po odbiciu znów leć prosto przed siebie i nie pozwól, by otoczenie osłabiło twoje skupienie.
Komentuj [2]
na nowej ścieżynie. @ 2009-10-23 00:07
każdego dopadają wątpliwości.
kiedy wydaje ci się, że już gorzej być nie może, masz rację- wydaje ci się.
nawet największe burze i huragany kiedyś znikają. niestety zdarza się i tak, że zamiast całkowicie prysnąć i zakończyć swój byt z osłabioną siłą trafiają w kolejną osobę.
zdarza się, cóż możesz więcej powiedzieć. ciebie już to nie dotyczy.
z naładowaną baterią ruszasz w przestworza niemożliwego i zaskakującego na każdym kroku.
czujesz, unoszące się ku górze kąciki?
'nareszcie!'- ciśnie się na zmęczone dotąd usta.
rozświetla i promienieje.
wewnętrzna światło, które płynie również z ciebie.
- uszczęśliwiasz mnie.
- przepraszam, nie wiedziałam. czy to bolesne?
rozprawić się jedynie z bólem fizycznym i na pełnych obrotach ruszyć na podbój tego co jeszcze nie podbite. jeśli zaś już czyjeś, dokonać abordażu i przejąć. ostatecznie podzielić się.. z przyjemnością.
Komentuj [0]
ten dzień. @ 2009-09-16 01:41
minął i nawet go nie zarejestrowała. wiedziała, że dzis jest wtorek ale w natłoku wydarzeń nie przykuła uwagi do znaczenia tej daty. wedłóg mnie to znak, że wcale a wcale już ją to nie obchodzi. ogarnęło ją zobojętnienie względem tego tematu.
za to dziś wieczór znów uśmiechała się od ucha do ucha, a to za sprawą przyjaciela, jego siostry mężatki i pewnego argentyńczyka.
"...Życie krótkie jest Ja biorę to co mam czerpię z niego co się da Życie krótkie jest Więc nie ma co się wciąż zamartwiać gra to świeczki nie warta..." - Bob One
Komentuj [0]
15 września. @ 2009-09-11 00:38
ten dzień niedługo nadejdzie. ta data kojarzy mi się jedynie z jednym. dzień, w którym go poznałam i od którego wszystko się zaczęło.
czy powinnam znienawidzić tą datę czy może wreszcie ją polubić za to jakim od tego czasu jestem człowiekiem i jaką osobą się stałam?
ze związkami jest jak z miską śliwek. nigdy nie wiesz na jaką trafisz. przez długi czas zajadasz się pysznymi owocami, aż do momentu kiedy nie trafi się jedna robaczywa. w takim momencie nie pozostaje nic innego jak skrzywić się na widok wstrętnego robaka, wyrzucić wadliwy okaz i szybko sięgnąć po kolejny zdrowy i smaczny egzemplarz nie zmieniając jednak misy na talerz winogron.
z mężczyznami jest tak, że chcieliby oni by zawsze było dobrze a kiedy zaczyna się robić nieciekawie, wycofują się, zostawiając nas- kobiety z poczuciem winy lub bezsilności. a przecież nigdy nie może być poprostu tylko dobrze.
nikt nie zasługuje na samotność. lecz sami na nią pracujemy. łatwą ją osiągnąć trudniej pozbyć, ale jest to wykonalne. zacznij tak jak on, zaproponuj wspólny obiad, a rozmowa sama popłynie swoim torem.
podnieś głowę do góry i walcz z dręczącymi cię myślami i wątpliwościami, jestem przecież ryszard lwie serce, tak jak i ona.
Komentuj [0]
porządki przedjesienne. @ 2009-08-26 20:12
najwyższa pora
postawić szlaban na drodze wjazdowej i wyjazdowej tej przeklętej ulicy, by już nigdy nie mieć z nią nic wspólnego.
obchodzić szerokim łukiem niczym skażony teren.
wybierać drogi czasem dłuższe i może mniej wygodne ale za to niespieniające twojej krwi w burzliwy drink trzęsący się w dłoniach barmana twojego losu.
ciach temat. i nie wracajmy juz do tego.
Komentuj [0]
karuzela emocji. @ 2009-08-06 02:17
trudno jest spodziewać sie tego co niespodziewane.
odkryła, że podróże w pojedynke nigdy nie sa podróżami w samotności. 20 minut wystarczy aby w gronie twoich znajomych pojawiły sie nowe imiona i nazwiska. zaręczona tego lata czeka tego co pisane i nieuniknione. przecież zawsze myślała tylko o jednym.
raz kozie śmierć powiedziała do siebie i wysłała wiadomość o niepewnej treści. w odpowiedzi czekało ją tylko zaskoczenie. miłe zaskoczenie.
nigdy nie wiesz kogo lub co spotkasz na swej drodze, ale najważniejsze by droga była wciąż niezaplanowana i improwizowana. a nuż, widelec okaże się twoją drogą do przyszłości.
niezapomniane i znienawidzone momenty potrafia przerodzić się w doświadczenie i nowe pragnienia.
póki co szczęśliwa... po belgijsku zadowolona odkrywając nowe horyzonty.
tobie też tego życzę.
Komentuj [1]
ach ci idioci @ 2009-04-27 19:09
uwierzysz, że to już?
już 21.
a liczba ta zwielokrotniona w tym roku sprezentowała już mnóstwo zabawy i pięknych wspomnień.
a co najważniejsze czeka nas powtórka z rozrywki, juz niebawem.
wiosenne dni przyniosły ocieplenie nastroju. nie obyło się jednak bez silnych zawirowań emocjonalnych. nigdy nie lubiłam zabawy na huśtawce.
czym byłoby wspomnienie gdyby miało swoją kontynuację?
nieustająco intrygującym wyzwaniem.
awykonalne.
kilka pytań, kilka grzesznych czynów, kilka wglądów dla poglądu i trzymasz ręke na pulsie. najważniejsze, by kontrolować sytuację. cel uświęca środki. a granica jest bardzo cienka- niedaleko pada jabłko od obsesji.
właściwie to nie twoja wina, że przyciągasz ich jak magnes. nie twoja też wina, że nie potrafią trzymać języka za zębami. i nie twoja wina, że nie postrzegasz tego tak jak oni.
- siłą mnie nie weźmiesz!
- jesteś tego pewna?
- ...
juz tylko kilka dni dzieli nas.
Komentuj [1]
dzień kobiet y. @ 2009-03-09 01:31
budzisz się rano, kolejny dzień się zaczyna, patrzysz w lustro- oczy podkrążone, ponura twa mina...
takie poranki czasem lepiej pożegnac jeszcze przed snem.
pożegnałam.
witalność na twarzy bierze się prosto z serca. mieć przyjaciela od serca.
czy kiedy nadchodzą dni piękniejsze, te słodkie, pełne pasji i namiętności i kiedy szykujesz dla kogoś miejsce w swoim własnym, prywatnym, przez nikogo nie zamieszkałym sercu i kiedy już się tam wprowadzi to czy zostaje tam na zawsze?
czy wraz z upadkiem marzeń i wspólnych celów może się wyprowadzić? a jeśli tak to czy zabierze wszytskie swoje rzeczy? czy można od tak poprostu wyeksmitować nieproszonego lokatora? tak aby oddał klucze i nigdy nie pojawił sie pod drzwiami?
czas wymienić zamki i kod do domofonu.
- czy masz serce wyrzucić go na bruk?
- chciałabym, ale zabarykadował się w łazience..
a jeśli nie to czy można to lokum przeznaczyć na więcej niż jednego lokatora?
irytacja, hipokryzja, obłuda, brak zdecydowania i kultury, cycuszki- czym jeszcze mnie dziś zaskoczysz?
Komentuj [0]
dziś. @ 2009-02-25 19:25
nie osiągniesz równowagi życiowej póki nie uporządkujesz przestrzeni cię otaczjącej.
Komentuj [0]
kalkulacje na kolację. @ 2009-02-23 22:36
99% procent tego co robisz zagraża twojemu życiu lub zdrowiu. a czy to jest papieros czy wchodzenie po drabinie to już nie jest tak istotne.
zatem poki możemy chodzić mówić i wyciskać z życia to co najlepiej smakuje to chyba nie jest z nami aż tak źle..?
tylko raz w roku umiera osoba z tej samej rodziny. ciesz się -masz czas do końca roku - minimum.
chwała cywilizacji za klawiaturę kiedy nadchodzi dzień, w którym tracisz siłę głosu. i siłę.
zjedz cytrynę- podobno pomaga. zjedz mnie.
2000. i tak wciąż co dwa lata. pamiętasz?
pamiętam każdą chwilę. jak przez mgłę lecz pamiętam. tylko czemu? przecież grana była drugoplanowa rola.
to popieprzone fantasy lub irracjonalna bajka bez morału i happyendu. bez endu? bez logicznego sensu i ciągu w pociągu.
Komentuj [3]
|